„Pamiętniku! Pamiętaj, zawsze przypominaj mi o moich błędach. Nie chcę ich popełnić po raz drugi.
Kolejny nudny dzień siedzenia w szpitalu. Chociaż, czy ja wiem, czy znowu taki nudny? Przynajmniej nie powinie być nudny. (...) Mam dużo spraw do przemyślenia. Nie wiem co mam ze sobą zrobić po zerwaniu z Amandą. Nie wiem co mam o tym myśleć. (...) Oczywiście, nie pójdę do niej i nie przeproszę za to co powiedziałem na jej temat. Po prostu nie jestem w stanie wybaczyć osobie którą naprawdę kochałem, bezgranicznie wierzyłem i nie widziałem poza nią świata, takiego kłamstwa, upokorzenia. (...) Jak to kiedyś ktoś powiedział bardzo mądrego „miłość jest ślepa” w moim przypadku jest to najświętsza prawda. Byłem nią cały zaślepiony, jest piękną kobietą, ale jakże fałszywą.
Teraz pojawiła się Ona. Nie znam nawet jej imienia, ale wiem, że chcę je poznać. Chcę poznać każdy centymetr jej ciała, duszy ... (...)”
-Doktorze, kiedy ona się obudzi?
Pan Gregers, doktor prowadzący nieznajomej zaczął sprawdzać jakieś urządzenia do których była podłączona. Jej stan jest ciężki, walczy o życie. Nie chcę aby na moich oczach umierała osoba którą uratowałem, która w pewnym nie wyjaśnionym sensie była dla mnie zagadką.
-W tedy kiedy, jej stan będzie stabilny wybudzimy ją ze śpiączki.
Idąc do prowadzących do wyjścia z sali drzwi posłał mi przelotny uśmiech. Nie był szczery, był pełen obaw. Jestem pewien, że nie miał na myśli żadnych pozytywnych rzeczy, wręcz przeciwnie.
Cały czas przyglądałem jej się uważnie, spała. Ale cienka biała pierzyna co i raz unosiła się ku górze, co było w tej chwili najważniejsze. Jest piękna, jej włosy mimo, że rozczochrane i lekko przetłuszczone, są nadzwyczajne. Takie czarne, jak smoła. Do tego cudowna śnieżno biała cera, wspaniale kontrastuje z włosami. Jest szczupła, aż za szczupła, ale to nie wnosi żadnej większej różnicy. Pamiętam gdy pierwszy raz ją ujrzałem, spojrzała mi w oczy. Obawiam się, że mogła być naszą fanką. Nie mogę zakochać się w MOJEJ fance, to było by chore, co pomyślała by sobie reszta zespołu, menadżerowie? A co najważniejsze fani i media? Pogorszył bym swoją reputację jeszcze bardziej.
~ Następnego dnia rano. Hannah ~
Mój mózg zaczął pracować, myśleć. Zdałam sobie sprawę, że nie jestem w moim domu. Więc gdzie jestem? Co się stało? Zaraz zacznę krzyczeć i uciekać. Tak jestem PRZEWRAŻLIWIONA.
Powoli do moich uszu napływały dźwięki. Bałam się otworzyć oczy, nie wiem co by się w tedy stało.
(...)
-Oliver,
musisz jechać na ten wywiad. Przyniesie nam dużo korzyści.-Ale ja nie chcę. Chcę być tu, przy Niej.
Jaki Oliver, kto to Oliver, co robi tu ten człowiek? Dlaczego chce tu zostać? Nic nie pamiętam, nie jestem w stanie przypomnieć sobie jakiegokolwiek epizodu z mojego chorego, nudnego życia.
-Jak to chcesz? Nawet nie znasz tej dziewczyny!
-To co z tego? Nie będziesz rozkazywał mi co mam robić! Nie jesteś mną.
Czyli kim jest osoba z którą kłóci się ten mężczyzna?
-Ależ oczywiście, że nie jestem, ale jestem Twoim menadżerem, więc powinieneś się mnie słuchać!
Co? Jaki menadżer? Nic nie rozumiem.
-Może mi jeszcze dupę podetrzesz, co? Mam już 27 lat, jestem DOROSŁY. Nie musisz trzymać mnie na smyczy, dam sobie radę.
-Właśnie widzę jak dajesz sobie radę. Siedzisz przy niej jakby była Twoim najważniejszym człowiekiem na Ziemi. Nie uważasz, że jest to trochę chore?
Czyli on siedzi przy mnie. Nie chcę! Nie chcę, nie potrzebuję tego. Chcę być sama.
-A skąd wiesz, czy nie jest takim człowiekiem? Co ty w ogóle wiesz o mnie? O moich uczuciach?!
-Pamiętaj nie będę prosił Cię po raz drugi.
Co się dzieje? Kim on jest?! Dlaczego mu tak na MNIE zależy?
Usłyszałam kroki, chwilę potem dźwięk wydał się wyraźniejszy. W dalszym ciągu usiłowałam trzymać oczy w zamknięciu.
-Jestem bezsilnny. Wybacz.
Ten głos wydawał się taki znajomy, ale ja nie mam znajomych. Więc kto to mógł być? Napewno nie jeden z moich ulubionych muzyków, aktorów. Takie rzeczy zdarzają się tylko w filmach! (...) Chwilę potem na moim czole zagościł zimny odcisk, nie wiem czego. Przez jedną krótką chwilę prawie otworzyłam oczy, ale na szczęście powstrzymałam ciekawość.
Z jednej strony chciałam poznać tą osobę, a z drugiej bałam się efektów. (...)
~ Bezimienny (Oliver) ~
-Jednak nasz Księciunio zdecydował się opuścić śpiącą Królewnę. Wiwat mu!
-Zamknij się!
Syknąłem przez zęby tak cicho jak tylko potrafiłem. Tak jak już pisałem, wkurza mnie. Wkurza mnie te jego lekkomyślne podejście do naszych spraw prywatnych. Pamiętam jak parę miesięcy temu rozwalił prawie dwu letni związek Lee z Franceską*. Za to właśnie Lee się do niego nie odzywa, i stał się taki jakiś inny, dziwny, zawsze ucieka wzrokiem gdy na niego patrzę. A przecież jesteśmy jednością, jesteśmy ZESPOŁEM, jesteśmy BRING ME THE HORIZON!
~ Wywiad, Bezimienny (Oliver) ~
-A więc, Oliver. Jak Twoje relacje z Amandą?
Boże musiała akurat o Nią zapytać, naprawdę nie ma żadnych innych, lepszy tematów? Poczułem wzrok wszystkich dookoła.
-Nie jesteśmy już parą, od kilku tygodni.
Kobieta która przeprowadzała z nami wywiad zrobiła wielkie oczy jak spód od butelki po piwie.
-Mógłbyś wyjaśnić nam dlaczego?
-Spytajcie się jej. Ona napewno chętnie wam na wszystkie pytania dotyczące zabawiania się za moimi plecami z kochankami odpowie.
Zrobiłem sztuczny uśmiech, w głębi duszy moje łzy stawały się coraz to cięższe. Skryłem twarz w dłoniach. Boże wybacz mi każdy mój grzech.
-Dobrze, napewno spytamy. Jordan, jak idzie Ci praca z resztą zespołu? Dobrze się rozumiecie?
I wypytywała o wszystko wszystkich. Ja trwałem w tej samej pozie co po odpowiedzeniu na swoje pytanie. (...)
To była jakaś istna męczarnia, nie zazdroszczę chłopakom. Dawała czasem bardzo prywatne pytania, czego każdy porządny i szanujący się dziennikarz nie powinien robić. Przynajmniej w moich oczach, bo kogo interesuje np. długość penisa Matt'a K.? No napewno nie mnie, mam własnego i nim się interesuje.
-Oliver wracając do Ciebie, masz na oku kogoś w zastępstwie za Amandę?
Na samo „Oliver” na moim całym ciele zagościły ciarki, takie dziwne a zarazem fajne uczucie.
-A co ci do tego?
Nie wytrzymałem i wyszedłem. Po prostu ten wywiad był dla mnie skończony. DO WIDZENIA. Żuć mnie w płomienie, patrz jak spalam się. Kawałek po kawałku. (...)
Postanowiłem, że drogę powrotną do szpitala pokonam pieszo. Nie jest zbyt daleko, a spacer napewno da mi dużą ulgę. Aż tu nagle..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bardzo, bardzo, bardzo was przepraszam za dwu tygodniową przerwę. Zrozumcie, POPRAWY. Na szczęście zdążyłam coś tam napisać, mam nadzieję że się podoba.
A na marginesie gorące pozdrowienia dla p. M. Rek. Przepraszam za te wulgaryzmy, no ale szczerze. Kto w moim wieku ich nie używa?
CZYTASZ-KOMENTUJESZ.
Dziękuję
i do zobaczenia :*
Świetny rozdział nawet nie wiesz jak się cieszyłam jak zobaczyłam że dodałaś nowy. Mam nadzieje że następny będzie szybko bo ja tu umieram z ciekawości.
OdpowiedzUsuńKurdę pierwszy raz pokochałam tak kogoś opowiadanie po tak małej ilości notek. Masz talent i to wieeelki.
Kocham to opowiadanie jak i ciebie xd <3
hahaha, jest mi niezmiernie miło, że ci się tak tym przejęłaś xd. napewno będzie szybko, już oceny prawie wystawione, więc mam więcej czasu na pisanie. rozdział 3. pojawi się najprawdopodobniej w środę.
Usuńhahaha, fank jou wery mach <3 <3 <3
love u :*
Hey hey kiedy notka? Wybacz ,że dopero teraz tu komentuję ale czytałam twój blog głównie na fonie no i no ;/ Kiedy next <3
OdpowiedzUsuńzostałaś nominowana do nagrady Liebster Award.
OdpowiedzUsuńwięcej szczegółów u mnie. : http://yfydggtdtgdgdgd.blogspot.com/
Gdzieeee jesteś kochanie?
OdpowiedzUsuń